Tapety we wnętrzach – jak ożywić ściany bez remontu
Pamiętam, jak w moim pierwszym mieszkaniu, dwudziestopięciometrowej kawalerce, ściany były w kolorze szarego cementu. Wynajmowałam, więc nie mogłam malować. Wtedy odkryłam tapety we wnętrzach – nakleiłam na jedną ścianę wzór w drobne, zielone liście. I nagle przestało być ponuro. Ta jedna ściana stała się centrum pokoju, a ja przestałam czuć się jak w piwnicy. Od tamtej pory wiem, że tapeta to najszybszy sposób na zmianę nastroju, nawet gdy nie masz zgody na malowanie.
Zastanawiasz się, od czego zacząć? Największym błędem, jaki widzę u znajomych, jest kupno wzoru, który w sklepie wygląda świetnie, a po rozwinięciu w domu przytłacza. Dlatego zawsze radzę: weź próbkę. Przyłóż do ściany, popatrz o różnych porach dnia. Rano w słońcu jeden odcień, wieczorem przy lampie inny. Tapety we wnętrzach mają to do siebie, że ich charakter zmienia się z oświetleniem. W małym pokoju, gdzie każdy centymetr jest na wagę złota, lepiej postawić na jeden akcentowy pas. Nie oklejaj całego pokoju w kwiaty, bo zrobi się ciasno.
A co z funkcjonalnością? W salonie, gdzie śpią goście, tapeta może współgrać z meblami. Mam koleżankę, która postawiła na tapetę w geometryczne wzory, a do tego kupiła kanapę z funkcją spania w stonowanym beżu. Gdy goście rozkładają kanapę, uwagę od niewielkiego metrażu. Inna znajoma wybrała tapety we wnętrzach w pionowe pasy, co optycznie podniosło sufit w jej sypialni. Dodała do tego łóżko z pojemnikiem na pościel, żeby schować koce i poduszki, które nie mieszczą się w szafie. Efekt? Przestrzeń wydaje się większa, a wszystko jest pod ręką.
Nie bój się też faktur. Tapeta welurowa w sypialni to coś, co polecam każdej osobie, która lubi ciepło i przytulność. Dotykasz ściany i czujesz miękką powierzchnię, zupełnie jakbyś miała tapicerkę welurową na meblach. Światło łapie się na niej inaczej – daje głębię. Kiedy do tego dodasz materac piankowy o wysokości 16 cm na stelazu listwowym, całość tworzy kokon idealny do snu. Pamiętaj tylko, żeby w małej sypialni nie przesadzić z wzorami. Jedna ściana welurowa, reszta gładka i masz spokój.
Goście na noc to częsty problem w kawalerkach. Niektórzy stawiają na wersalkę, która w dzień jest kanapą, w nocy łóżkiem. Ale wersalka bywa niewygodna, jeśli nie ma dobrego materaca. Dlatego lepiej wybrać model z wbudowanym materacem piankowym i mechanizmem DL, który rozkłada się płynnie. Naklej tapetę za wersalką – np. w ciemnoniebieski wzór – a goście poczują się jak w małym hotelu. Ja tak zrobiłam u siebie i przestałam się wstydzić, gdy ktoś nocuje na rozkładanej kanapie.
Często słyszę: „Ale tapeta się odkleja, zwłaszcza w wilgotnym pomieszczeniu". To mit, jeśli dobrze przygotujesz ścianę. W kuchni czy przedpokoju wybierz tapety winylowe – są zmywalne. U siebie w korytarzu mam tapetę w szare cegły, łatwo ją przetrzeć wilgotną ściereczką, a buty i kurtki nie zostawiają śladów. W małym metrażu każda powierzchnia pracuje na twoją korzyść. Tapety we wnętrzach to nie tylko dekoracja, ale i ochrona ścian przed zabrudzeniami.
Kolejna sprawa – łączenie tapety z innymi materiałami. W moim salonie tapeta zajmuje tylko górną połowę ściany, a dół pomalowałem na biało. Dzięki temu pokój nie jest przytłoczony, a tapeta pełni rolę ramy. Podobnie możesz zrobić w sypialni, gdzie nad łóżkiem wisi tapeta, a reszta ściany jest gładka. Do tego dodajesz łóżko z pojemnikiem na pościel, żeby schować zapasowe koce. W ten sposób tapeta staje się tłem, a nie dominującym elementem.
I ostatnia rzecz: zmiana tapety to nie wyrok. Jeśli po roku znudzi ci się wzór, po prostu go zmieniasz. Kosztuje mniej niż malowanie i nowe meble. W moim mieszkaniu tapety wymieniam co dwa, trzy lata, zależnie od nastroju. To jak zmiana ubrań dla ścian. Pamiętaj tylko, żeby przy odklejaniu nie zedrzeć farby – użyj dobrego preparatu. Dzięki temu tapety we wnętrzach zostaną z tobą tak długo, jak zechcesz, a gdy przyjdzie ochota na coś nowego, nie będziesz żałować.